4.06.1232r. 1:00
nasza sypialnia
Dzisiaj odbyłam z Ryzeldą szczerą rozmowę. Nie taką "och, ach, coś tam", tylko naprawdę szczerą. Zaczęło się tak jak zwykle, czyli rozmawiałyśmy o tym co się działo w ciągu dnia, albo o tym co jest w moich czasach. Ale w końcu musiałam się jej zapytać o to, co intrygowało mnie od samego początku.
- Ryzeldo, dlaczego ty i twój tata daliście mi schronienie i miejsce do spania? I dlaczego mogę spać razem z tobą w twoim pokoju? Zdawało mi się, że to sprzeczne z etykietą. Przecież właściwie jestem dla was... hmm... żebraczką...?
- Chyba sobie ze mnie żarty stroisz. Po pierwsze; jesteś jedyną dziewczynką w moim wieku na dworze królewskim. To znaczy, są takie, ale są chłopkami i nie mają wstępu do zamku. Po drugie; mój ojciec chciał cię poznać, bo jesteś z... ee... Jak to się nazywało?
- Chyba masz na myśli przyszłość.
- Właśnie. Chodziło mi o przyszłość. A co do tego, że możesz spać w zamku, to moja zasługa. Ojciec na początku nie chciał się zgodzić, ale go prosiłam, wręcz błagałam abyś mogła spać ze mną. Na początku załatwił ci tylko kamieniczkę, ale gdy zobaczył, że chodzę rozzłoszczona na cały świat, to pozwolił mi ciebie przyjąć.
- No, wreszcie wszystko jasne - uśmiechnęłam się. - Twój tata jest spoko.
- A co to znaczy "spoko"?
Kurcze, muszę jej wbić te wszystkie słowa do głowy, bo mnie czasem w ogóle nie rozumie... Ja zresztą też nie zawsze rozumiem jej języka. W końcu w średniowieczu były jakieś tam słowa. Więc do pamiętnika ich nie wpisuję. Skoro nie wiem co to znaczy, to po co?
Jestem już śpiąca. Po prostu oczy mi się kleją.
NASTOLATKA Z INNEJ EPOKI
15-letnia Kinga utknęła w średniowieczu. Kogo tam pozna? Czego się dowie? Co przeżyje? Czy będzie chciała wrócić z powrotem do swoich czasów? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziesz właśnie tutaj - między wierszami "Nastolatki z innej epoki".
Taka mała rada: zacznij czytać od pierwszego rozdziału ;)
Strony
środa, 23 listopada 2011
czwartek, 27 października 2011
Rozdział 6
4.06.1232r. 14:00
nad strumykiem
Miałam rację! Florian jest ładny! Ale, żeby nie było, nie kocham się w nim. Mówię tylko, że jest ładny. Ma niebieskie oczy i włosy w kolorze ciemnego blondu. Wygląda jak książę z bajki. Ale wygląd jest najmniej ważny. Florian ma bardzo fajny charakter. Jest miły. Lubię go. Też się mnie pytał co ja rysuję na tych kartkach. Czy w średniowieczu ludzie byli aż tak mało rozwinięci? Oczywiście wyjaśniłam mu, że piszę.
Myślę, że mogę go śmiało nazwać moim nowym przyjacielem. Ryzeldę oczywiście też.
Właśnie sobie siedzimy na kocu i jemy owoce. Taki mini-piknik. Za chwilę wskakujemy do wody. Nie mogę się doczekać. Jest strasznie gorąco. Oczywiście posmarowałam się olejkiem z filtrem, a gdy wyjaśniłam już Ryzeldzie co to jest, ona stwierdziła, że to muszą być czary, że się po tym nie spalę na słońcu. Ale oczywiście wtedy magia była dla wszystkich straszna i Ryzelda nie pozwoliła się tym posmarować. A Florian się z kolei wystraszył opakowania olejku, bo kiedy spadł mi na ziemię, to się nie pobił. Cóż, takie wtedy były czasy.
Kurcze, Florian i Ryzelda cały czas bawią się moimi włosami, bo nauczyłam ich zaplatać warkocze, a że ja mam długie włosy, to koniecznie chcieli ćwiczyć na mnie i właśnie mnie ciągają za włosy. Mam nadzieję, że nic się nie stanie. To znaczy, że na przykład nie skołtunią mi się włosy do tego stopnia, że będzie je trzeba obciąć. Kocham moje włosy. Są tak bardzo długie.
Uff. Wreszcie się odwalili od moich włosów. Nareszcie mogę trochę odsapnąć.
Właśnie Florian zachlapał mi pamiętnik! Kończę, bo będzie jeszcze gorzej.
sobota, 22 października 2011
Rozdział 5
4.06.1232r. 11:00
łazienka w zamku królewskim
Nawet nie potraficie sobie wyobrazić, jak piękna jest jest jadalnia rodziny królewskiej. Po prostu niesamowite! A jedzenie? Po prostu... Brak mi słów. Takiego śniadania jeszcze nigdy nie jadłam. Akurat dzisiaj, jak to ujęła Ryzelda, posiłek był dość skromny. "Jedynie" naleśniki z czymś słodkim (nie wiem jak to się nazywa), kakao, a na deser do wyboru: truskawki z bitą śmietaną, albo sałatka owocowa.
Akuart skończyliśmy jeść, a w łazience jestem z tego względu, że akurat sprzątają pokój Ryzeldy.
Mniejsza o to. Dzisiaj idę z Ryzeldą do Floriana (jej przyjaciela). Hmm... Ciekawe czy jest ładny? Myślę, że raczej tak. Księżniczka nie przyjaźniłaby się z byle kim.
- Znowu coś piszesz? - spytała Ryzelda.
- Tak. Musisz się do tego przyzwyczaić! - roześmiałam się. - To co? Idziemy?
- Jasne! Tylko nie ubierz się za ciepło. Jest strasznie gorąco. Pójdziemy razem z Florianem nad strumyk. Dobrze?
- Super! Nie mogę się doczekać!
- A co to jest "super"?
Ryzelda musi się jeszcze sporo nauczyć...
łazienka w zamku królewskim
Nawet nie potraficie sobie wyobrazić, jak piękna jest jest jadalnia rodziny królewskiej. Po prostu niesamowite! A jedzenie? Po prostu... Brak mi słów. Takiego śniadania jeszcze nigdy nie jadłam. Akurat dzisiaj, jak to ujęła Ryzelda, posiłek był dość skromny. "Jedynie" naleśniki z czymś słodkim (nie wiem jak to się nazywa), kakao, a na deser do wyboru: truskawki z bitą śmietaną, albo sałatka owocowa.
Akuart skończyliśmy jeść, a w łazience jestem z tego względu, że akurat sprzątają pokój Ryzeldy.
Mniejsza o to. Dzisiaj idę z Ryzeldą do Floriana (jej przyjaciela). Hmm... Ciekawe czy jest ładny? Myślę, że raczej tak. Księżniczka nie przyjaźniłaby się z byle kim.
- Znowu coś piszesz? - spytała Ryzelda.
- Tak. Musisz się do tego przyzwyczaić! - roześmiałam się. - To co? Idziemy?
- Jasne! Tylko nie ubierz się za ciepło. Jest strasznie gorąco. Pójdziemy razem z Florianem nad strumyk. Dobrze?
- Super! Nie mogę się doczekać!
- A co to jest "super"?
Ryzelda musi się jeszcze sporo nauczyć...
środa, 19 października 2011
Rozdział 4
3.06.1232r. 23:30
sypialnia księżniczki Ryzeldy
To był posłaniec. Od księżniczki. Miałam przyjść do niej wcześniej. No i jestem. Już po herbatce.
Nie mogę w to uwierzyć! Po prostu... to niesamowite! Ryzelda powiedziała, że mogę spać u niej. W zamku królewskim! I to wcale nie na jedną noc, tylko do końca mojego pobytu w Kardigal. Bo tak nazywa się miejscowość w której jestem.
W każdym razie, śpię razem z Ryzeldą w jej sypialni. Mam własne ogromne łoże z baldachimem. Jest wykonane z jasnego drewna, a zasłony są z liliowego tiulu. Łoże Ryzeldy jest takie samo jak moje. Po prostu cudo! Jak na średniowiecze, jest tu dość nowocześnie.Podłoga jest brązowa, a ściany białe. W rogu komnaty stoi piękny pozłacany kufer, gdzie, jak się dowiedziałam, Ryzelda trzyma swoje różne bibeloty. To tak jak my w naszych czasach! Szafa również jest z jasnego drewna. Obok naszych łóżek są szafki nocne. W niedużej odległości od kufra stoi stolik i dwa krzesła. Ten pokój jest cudowny!
Och, Ryzelda o coś mnie pyta
- Kinga, co robisz?
- Piszę.
- A co to jest pisz?
- Nie - zaśmiałam się. - nie powiedziałam "pisz", tylko "piszę". To znaczy, że rysuję w tym notatniku takie znaki, które w naszych czasach wszyscy umieją odczytać.
- Aha! Już wiem! Mój belfer próbuje mnie tego nauczyć. Zaś mój tata mówi, że to bardzo ważne, gdyż w przyszłości przyda mi się to jako królowej
- I ma rację! U nas dzieci w wieku siedmiu lat umieją czytać.
- Naprawdę? - zdziwiła się Ryzelda. - Nawet dziewczynki?
- Tak. Nawet dziewczynki. W naszych czasach kobiety mają takie same prawa jak mężczyźni. Mogą pracować nie tylko w domu, ale też na przykład jako nauczycielki.
- Hmm... Ciekawe czy ja dożyję tych czasów?
- Nie - roześmiałam się. - dopiero za 700 lat kobiet uzyskają prawa.
- Och, szkoda... - najwyraźniej z matmy jest lepsza niż z polskiego, skoro wiedziała o czym mówię.
- Nie martw się. Jesteś księżniczką. Masz większe prawa niż inni.
- Masz rację! Teraz chce mi się spać. A tobie?
- Mi też. Dobranoc.
- Dobranoc.
sypialnia księżniczki Ryzeldy
To był posłaniec. Od księżniczki. Miałam przyjść do niej wcześniej. No i jestem. Już po herbatce.
Nie mogę w to uwierzyć! Po prostu... to niesamowite! Ryzelda powiedziała, że mogę spać u niej. W zamku królewskim! I to wcale nie na jedną noc, tylko do końca mojego pobytu w Kardigal. Bo tak nazywa się miejscowość w której jestem.
W każdym razie, śpię razem z Ryzeldą w jej sypialni. Mam własne ogromne łoże z baldachimem. Jest wykonane z jasnego drewna, a zasłony są z liliowego tiulu. Łoże Ryzeldy jest takie samo jak moje. Po prostu cudo! Jak na średniowiecze, jest tu dość nowocześnie.Podłoga jest brązowa, a ściany białe. W rogu komnaty stoi piękny pozłacany kufer, gdzie, jak się dowiedziałam, Ryzelda trzyma swoje różne bibeloty. To tak jak my w naszych czasach! Szafa również jest z jasnego drewna. Obok naszych łóżek są szafki nocne. W niedużej odległości od kufra stoi stolik i dwa krzesła. Ten pokój jest cudowny!
Och, Ryzelda o coś mnie pyta
- Kinga, co robisz?
- Piszę.
- A co to jest pisz?
- Nie - zaśmiałam się. - nie powiedziałam "pisz", tylko "piszę". To znaczy, że rysuję w tym notatniku takie znaki, które w naszych czasach wszyscy umieją odczytać.
- Aha! Już wiem! Mój belfer próbuje mnie tego nauczyć. Zaś mój tata mówi, że to bardzo ważne, gdyż w przyszłości przyda mi się to jako królowej
- I ma rację! U nas dzieci w wieku siedmiu lat umieją czytać.
- Naprawdę? - zdziwiła się Ryzelda. - Nawet dziewczynki?
- Tak. Nawet dziewczynki. W naszych czasach kobiety mają takie same prawa jak mężczyźni. Mogą pracować nie tylko w domu, ale też na przykład jako nauczycielki.
- Hmm... Ciekawe czy ja dożyję tych czasów?
- Nie - roześmiałam się. - dopiero za 700 lat kobiet uzyskają prawa.
- Och, szkoda... - najwyraźniej z matmy jest lepsza niż z polskiego, skoro wiedziała o czym mówię.
- Nie martw się. Jesteś księżniczką. Masz większe prawa niż inni.
- Masz rację! Teraz chce mi się spać. A tobie?
- Mi też. Dobranoc.
- Dobranoc.
Rozdział 3
3.06.1232r. 11:00
moje mieszkanie
Kochana Ryzelda (ta księżniczka)! Dzięki niej mam gdzie spać. Co prawda, to bardzo mała kamieniczka, ale jest super.
Właśnie ktoś puka...
moje mieszkanie
Kochana Ryzelda (ta księżniczka)! Dzięki niej mam gdzie spać. Co prawda, to bardzo mała kamieniczka, ale jest super.
Właśnie ktoś puka...
Rozdział 2
2.06.1232r. 13:00
zamek królewski
Pff... Co za dyskryminacja! Nie chcieli mnie wpuścić do zamku, bo jestem płci żeńskiej. Ale ja sobie nie dam w kaszę dmuchać! Rozpłakałam się, zrobiłam słodką minę numer cztery i strażnik mnie wpuścił.
Król śmiał się z mojego imienia... Zawsze myślałam, że jest całkiem w porządku. Skoro władca się z niego nabija, muszę rozważyć jego zmianę.
W każdym razie, król powiedział, że aby przenieść mnie do przyszłości potrzeba sporo czasu, ale nie wie ile dokładnie. A czego mogłam się spodziewać? Średniowieczna nauka... No cóż, trudno. Przynajmniej jak wrócę do dwudziestego pierwszego wieku, będę miała lepsze stopnie z historii.
Poznałam też następcę tronu. Okazało się, że jest to... dziewczyna w moim wieku! Całkiem nowoczesna, jak na tamte czasy. Zaprosiła mnie na herbatę za dwa dni. Super! Spotkanie z księżniczką! Dobrze, że mam aparat i cały zapas baterii (nie wiadomo skąd, w moim bagażu jest wszystko, co może mi się przydać. W tym komórka, chociaż nie wiem po co, bo tutaj nikt nawet nie wie co to jest). Będę miała dużo zdjęć. Pochwalę się znajomym. Będę szpanować bardziej, niż taka dziewczyna z mojej klasy Chwalipięta Zuza.
zamek królewski
Pff... Co za dyskryminacja! Nie chcieli mnie wpuścić do zamku, bo jestem płci żeńskiej. Ale ja sobie nie dam w kaszę dmuchać! Rozpłakałam się, zrobiłam słodką minę numer cztery i strażnik mnie wpuścił.
Król śmiał się z mojego imienia... Zawsze myślałam, że jest całkiem w porządku. Skoro władca się z niego nabija, muszę rozważyć jego zmianę.
W każdym razie, król powiedział, że aby przenieść mnie do przyszłości potrzeba sporo czasu, ale nie wie ile dokładnie. A czego mogłam się spodziewać? Średniowieczna nauka... No cóż, trudno. Przynajmniej jak wrócę do dwudziestego pierwszego wieku, będę miała lepsze stopnie z historii.
Poznałam też następcę tronu. Okazało się, że jest to... dziewczyna w moim wieku! Całkiem nowoczesna, jak na tamte czasy. Zaprosiła mnie na herbatę za dwa dni. Super! Spotkanie z księżniczką! Dobrze, że mam aparat i cały zapas baterii (nie wiadomo skąd, w moim bagażu jest wszystko, co może mi się przydać. W tym komórka, chociaż nie wiem po co, bo tutaj nikt nawet nie wie co to jest). Będę miała dużo zdjęć. Pochwalę się znajomym. Będę szpanować bardziej, niż taka dziewczyna z mojej klasy Chwalipięta Zuza.
Rodział 1
2.06.1232r. 12:30
dziedziniec zamku królewskiego.
O rany! Nie mam bladego pojęcia skąd się tu wzięłam! Właśnie miałam matematykę i nagle znalazłam się tutaj. Najgorsze jest to, że jestem niemodnie ubrana. Wszystkie kobiety są tu ubrane w długie falbaniaste suknie. Po prostu średniowiecze...
Mniejsza o to. Właśnie jakaś kobieta zaproponowała, że da mi jedną z tych kiczowatych sukienek. Zaraz się przebiorę.
Hmm... Ciekawe czy jest tu jakiś książę? Zaraz się przekonam. Właśnie idę do zamku, żeby zapytać się króla, czy mają jakiegoś czarnoksiężnika, albo kogoś tam, który mógłby mnie przenieść do mojego czasu. Ups... Już jestem na miejscu...-
dziedziniec zamku królewskiego.
O rany! Nie mam bladego pojęcia skąd się tu wzięłam! Właśnie miałam matematykę i nagle znalazłam się tutaj. Najgorsze jest to, że jestem niemodnie ubrana. Wszystkie kobiety są tu ubrane w długie falbaniaste suknie. Po prostu średniowiecze...
Mniejsza o to. Właśnie jakaś kobieta zaproponowała, że da mi jedną z tych kiczowatych sukienek. Zaraz się przebiorę.
Hmm... Ciekawe czy jest tu jakiś książę? Zaraz się przekonam. Właśnie idę do zamku, żeby zapytać się króla, czy mają jakiegoś czarnoksiężnika, albo kogoś tam, który mógłby mnie przenieść do mojego czasu. Ups... Już jestem na miejscu...-
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)